Zakonnica w przebraniu w Teatrze Rozrywki – FAQ

Odpowiadamy na (zapewne) najczęściej zadawane pytania dotyczące „Zakonnicy w przebraniu„.
Musical, w reżyserii Michała Znanieckiego, oglądać można, (a nawet trzeba) od 10 września w Teatrze Rozrywki w Chorzowie.

Czy zaciekawi mnie fabuła musicalu?

Tak.
Mamy do czynienia z historią żywcem wyjętą z filmowego hitu „Zakonnica w przebraniu” z 1992 roku.
W zwiastunowym skrócie – Deloris van Cartier, barowa piosenkarka, jest świadkiem zabójstwa, którego dokonuje jej kochanek Curtis – gangster. Zgłosiwszy się na policję kobieta trafia pod opiekę sierżanta Eddiego. Ten wpada na anielski pomysł, by do czasu uchwycenia mordercy ukryć Deloris w zakonie. W klasztornych murach bohaterka musi odrzucić swoje dotychczasowe, wyzwolone życie i stać się jedną z sióstr. Jej misją bonusową jest naprawa, nadwyrężonego fałszem, chóru zakonnic.

Czy „Zakonnica w przebraniu” ubawi mnie do łez?

Może zdarzyć się, że łzy popłyną.
Jedne z radości, inne ze wzruszenia. W przekładzie Jacka Mikołajczyka smaczków humorystycznych nie brakuje.

Czy scenografia wypali mi oczy?

Tak.
Duża, obrotowa scena pozwala musicalowi rozwinąć skrzydła.
Scenografia zaprojektowana przez Luigiego Scoglio sprawia, że jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki przenosimy się z fotela widowni Teatru Rozrywki a to na zaplecze klubu nocnego, a to do surowego, ale przytulnego zakonu z pięknym ogrodem, na posterunek policji czy do knajpki z hamburgerami.
Co ciekawe, bardzo realistyczne dekoracje nie ograniczają wyobraźni widza, ale pozwalają „doobrazić” sobie szerszą perspektywę.

Czego spodziewać się od choreografii?

Cudów.
Jarosław Staniek i Katarzyna Zielonka, jak zawsze, potrafią oddać tańcem klimat przedstawienia. W „Zakonnicy w przebraniu” mamy do czynienia z choreografią ciepłą jak kapcie z jednorożców. Ducha zakonu czuć w każdym ruchu. Nie oznacza to jednak, że jest nudno. O nie! Układy są dynamiczne i porywają jak nurt wartkiej rzeki.

Czy piosenki wpadną mi w ucho?

Wpadną i nie wypadną.
Muzyka Alana Menkena sprawia, że człowiekiem od razu buja. Im dalej w musical, tym silniejszy poprzeczny ruch wahadłowy. Ścieżka dźwiękowa w 90% to partie zbiorowe niosące pozytywny ładunek energetyczny. Nie ma słabych kawałków, wszystkie trzymają poziom. Jedne bawią, inne łapią ze wzruszenia za gardło. Nie można przejść obojętnie obok takich utworów, jak „Weź mnie do nieba” czy „Pokaż głos”.
Wskazówka – warto przysłuchać się muzyce pomiędzy partiami wokalnym – w wykonaniu orkiestry Teatru Rozrywki jest niesamowita.

Czy aktorzy dają radę?

Dają i to jak!

Paulina MagajDelores van Cartier – wyrazista, doskonale odnajduje się w roli klubowej piosenkarki i niepokornej zakonnicy w przebraniu. Jej mocny i przyjemny dla ucha głos trafia w każdy ton, oczarowując widza już od pierwszych minut spektaklu.

Maria Meyer – szorstkim brzmieniem buduje konserwatywną i oprawioną w sztywne ramy Matkę Przełożoną. Tym samym wyrywa rolę z jej komediowego charakteru, kierując ją w stronę bardziej dramatyczną.

Marta TadlaMaria Patryk – tworzy najjaśniejszą z sióstr, postać prawdziwą, zabawną i uroczą.

Wioletta Białk – potrafi odnaleźć w aktorskim „ja” zagubioną życiowo siostrę Marię Robert. Podobnie jak Maria Meyer balansuje na granicy komedii i dramatu i trzeba przyznać ładnie zachowuje równowagę.

Bartłomiej KucielCurtis – trzeci artysta uciekający ze swoją postacią do mroczniejszych zakamarków spektaklu. Świetny głos. Swoją kreacją uwypukla demoniczne cechy bohatera. Dzięki niemu musical nabiera fajnego klimatu filmów sensacyjnych lat 90.

Rafał TalarczykEddie – co za głos!!!! Aktor, jak to mówi młodzież, który wbija sztukę na wyższy level. Pamiętamy, jak w trakcie piosenki „Mógłbym taki być” cała widownia wstrzymała oddech. Nie było słychać szmerów, szeptów czy kasłania (na szczęście), a pod koniec utworu energia widzów, skumulowana w bezdechu, wybuchła w oklaskach i wiwatach.

Trójca – Hubert Waljewski (Joey), Piotr Brodziński (TJ), Maciej Kulmacz (Pablo), panowie są jak bracia – swobodni, zabawni i zgrani. Humor słowny i sytuacyjny nie mają przed nimi tajemnic.

Wyróżnimy tu jeszcze Aktora przez duże A, który stworzył postać, niebanalną, wręcz bezbłędną. Artystę, który doprowadził do perfekcji styl ekspresji spod szyldu „co się tutaj dzieje?”. Nasz mistrz, nasz idol – Dominik Koralewski w roli Drag Queen.

Na OGROMNE brawa zasługuje CAŁY ZESPÓŁ – siła wokalu wszystkich Pań wgniata w fotel.

Czy jest coś, co nie zagrało?

Niestety tak.
Nietrafiony pomysł z bezdomnymi, którzy troszkę wybijają z akcji – są za głośni (przynajmniej dla bocznych rzędów). I rzecz druga lekkie „przepatetyzowanie” niektórych scen, które w zamyśle mają być wzruszające, wyraziste i bogate w emocje, a wychodzą ciut przekombinowane. Może to tylko nasze subiektywne odczucie, ale coś gdzieś w tych dwóch przypadkach nie pyka.


„Zakonnica w przebraniu” to jeden z naszych ulubionych musicali. Magia muzyki, energia bijąca ze sceny, klimat lat 90. tworzą wyjątkową ucztę dla zmysłów, dlatego OGROMNIE cieszymy się, że TAKI musical, zrobiony w TAKIM stylu mamy „tuż za rogiem”, w Chorzowie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s